Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Steven Moffat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Steven Moffat. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 lutego 2015

50 faktów, których mogłeś nie wiedzieć o Doctor Who


Myślisz, że wiesz już wszystko o Doctor Who Katastrofalne decyzje, Spider-Man w Doctor WhoMichael Jackson w roli Doktora... Prezentujemy 50 zaskakujących faktów, które mogłeś ominąć!

czwartek, 22 stycznia 2015

Aktualizacja: Doktor Who Sezon 9: co już wiemy?


Doktor Who powróci na jesieni 2015. 

Post ten będzie stale aktualizowany wraz z pojawieniem się nowych informacji.                    
Plotki i niepotwierdzone wiadomości będą oznaczone *.


Aktualizacja 22.01.15 #1: Hettie Macdonald wyreżyseruje pierwsze dwa odcinki.   
Znamy ją m.in. z realizacji fenomenalnego odcinka "Blink".

czwartek, 12 grudnia 2013

Wskazówki dotyczące stroju Capaldiego w 8 sezonie


Radio Times podało kilka subtelnych i niejasnych wskazówek, odnośnie stroju Capaldiego do serii 8.

Powołują się na „źródło BBC”, podali następujące informacje:

Decyzja odnośnie kostiumu, została podjęta ostatecznie, przez kombinacje samego    Capaldiego, producenta wykonawczego Briana Minchina, producenta Stevena Moffata i starszych członków zespołu artystycznego oraz musiała być zatwierdzona, przez kadrę kierowniczą BBC.
Strój Capaldiego łączy stare i nowe  - jest „trochę staroświecki, by podkreślić fakt, że jest on najstarszym Doktorem” ale także „skierowany ku przyszłości” - mówią dobrze poinformowane źródła. 
 Co ciekawe, strona podała, że zdjęcia do 8 sezonu już się rozpoczęły, ale znalazł się, tylko niewielki dowód na potwierdzenie tego. Moffat któryś tydzień wcześniej, powiedział, że zdjęcia są zaplanowane na styczeń.  Być może, jest to trzymane w tajemnicy, z jakiegoś powodu. Czas, jak zwykle pokaże.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Matt Smith jest „ostatnim” Doktorem.

Steven Moffat ujawnił, że w odcinku The Time of the Doctor,  Doktor jest w trakcie swojej Trzynastej i ostatniej reinkarnacji. Doktor meta-crisis oraz Wojenny Doktorzy znaczą tyle, że Doktorowi skończyły się wszystkie jego życia. 

Steven Moffat powiedział w wywiadzie dla Radia Times: „Odkryliśmy iż Matt Smith jest właściwie Trzynastym Doktorem, chociaż wszyscy wiemy, że Doktor może się regenerować jedynie 12 razy”. 

Najbardziej istotną częścią doktorowej mitologii jest właśnie ilość regeneracji. Najważniejsze w science fiction są zasady, wobec czego nie można ich swobodnie łamać. Więc, jeśli Doktor nie może się już więcej regenerować, to co Peter Capaldi robi w odcinku specjalnym? Ledwie co w zeszłym miesiącu Moffat mówił nam, że numeracja zostaje dokładnie taka sama i nazywamy Capaldiego Dwunastym Doktorem!

Już zdezorientowani?

Dwie opinie o The Day of the Doctor

Opinia Davida



Znalazłem się w sytuacji posiadania sprzecznych odczuć na temat stylu pisania Moffata – przede wszystkim jego idei 'podejmowania kreatywnych decyzji'. To była trudna do napisania recenzja, zwłaszcza że zestawia ze sobą zarówno pozytywne, jak i negatywne uczucia odnośnie odcinka. Z jednej strony, był to bardzo piękny odcinek specjalny, zarówno w swej strukturze, jak i w kwestiach językowych. Z drugiej strony, był też bardzo nieuporządkowany; niegodna kontynuacja genialnego pomysłu Russela T. Daviesa i jawne przegapienie szansy na zgłębienie jednego z najbardziej fascynujących obszarów mitologii 'Doctora Who'.

Zmiany są dobre – czy raczej, by być bardziej precyzyjnym, zmiany mogą być dobre. Zmiana może być śmiała, odważna i ubogacająca atmosferę, nadająca głębię 'zmęczonej' fabule; może przynieść nadzieję tym, którzy są rozczarowani swoim ulubionym serialem. Jednakże, poczułem się niestosownie rozgoryczony kłopotliwą decyzją Moffata, by usunąć z serialu główne źródło patosu. Może to być zadowalające dla fanów, ale szczerze mówiąc, czuję się, jakby to było kiepskie fan-fiction – coś wymyślonego przez niedoświadczonego (i podekscytowanego) fana w nudną sobotnią noc - miły pomysł, być może, ale zarazem coś, czego doświadczony pisarz starałby się prawdopodobnie uniknąć. Najwyraźniej jednak nie. Moffat pozwolił sobie na wszystko to, czego się bałem: kolejne bezsensowne zmartwychwstanie, tylko tym razem na dużo większą, bardziej szkodliwą skalę.



Dawno, dawno temu, rzadko używany motyw przewodni 'Wszyscy żyją' był mile witanym wtrąceniem. Na wiele sposobów powinien być nie na miejscu w 'Forest of the Dead', biorąc pod uwagę mroczny, makabryczny ton opowieści. Niemniej jednak, przyjąłem takie rozwiązanie. W kategoriach rozrywkowych, zadziałało ono jako satysfakcjonujące zakończenie odcinka, który zapożyczył niektóre kluczowe idee by wspomóc realizację zamierzonego planu. W 'The Day of the Doctor', jednakże, mogę użycie takiego motywu opisać jedynie jako szkodliwe. Niezależnie od tego, co Doktor myślał, że zrobił, fakt, że nie zabił swoich rodaków usuwa tę korzystną – być może niezbędną – warstwę mroku z jego postaci. Nie jest on już wadliwym/zatroskanym bohaterem – jest po prostu bohaterem. Co więcej, nie jest już ostatnim z Władców Czasu. Jest tylko jednym z Władców Czasu. Dlaczego redukować głównego bohatera do tak nieinspirującej postaci, kiedy poprzedni twórca serialu ustanowił tak intrygującą i złożoną zmianę jego osobie?

Jestem także przeciwko całemu temu pomysłowi zmieniania ustalonych wydarzeń z przeszłości. Uszczegółowienie ich - to zupełnie co innego – nie miałbym nic przeciwko, powiedzmy, rozwinięciu kwestii Wojny Czasu; Upadek Arkadii niech będzie dobrym przykładem jak coś takiego można by zrobić. Ale kiedy scenarzysta 'grzebie' w kompletnym materiale czuję się niekomfortowo. Ostatecznie to było zbyt proste. Trudno mi uwierzyć w to, że wszyscy Dalekowie atakowali Gallifrey i że po prostu zlikwidowali siebie nawzajem w ciągu kilku sekund. Uważam to za mało prawdopodobne, by było tak łatwo przemieścić Gallifrey w czasie i przestrzeni (zwłaszcza, że Wojna Czasu jest zamknięta w blokadzie czasowej – kwestia ta została zbyt lekko potraktowana w narracji – a co ze słońcami Gallifrey?) - a jeśli nawet byłoby to aż tak proste, dlaczego Władcy Czasu sami o tym nie pomyśleli? Niezbyt to przekonywujące, że Doktor, który znał brutalną prawdę o społeczności Władców Czasu ('The Night of the Doctor' pokazuje rozumienie przez Moffata kwestii ich zdeprawowania), tak niezawodnie zaakceptował fakt, że Wysoka Rada może wciąż gdzieś tam być, knując intrygi. A niepojęty horror Gallifrey w jej ostatnim dniu – Dziecko Koszmaru, Horda Parodii i inne - także mogły zostać wypuszczone na wolność. Z tego co rozumiem, to planeta sama w sobie była tym, czego Doktor najbardziej nie był w stanie uratować, ponieważ była tak bardzo chylącym się ku upadkowi, niewyobrażalnie mrocznym miejscem, że nigdy nie mogłaby być przywrócona do życia.



Odkładając na bok wszystkie moje narzekania na takie a nie inne zakończenie, 'The Day of the Doctor' wciąż był przyjemną opowieścią. Miałem możliwość oglądać go na projekcji w Shaftesbury Avenue, co znaczy, że moje pierwotne odczucia na temat odcinka, pomimo że zawierały w sobie rozczarowanie przyjętym rozwiązaniem, były pozytywne - po części dzięki niesamowitej atmosferze kina, a także spektakularnym efektom specjalnym. Wykorzystanie technologii 3D było zaskakująco skuteczne, zwłaszcza podczas Upadku Arkadii, kiedy czuło się, jakby wszystkie zniszczenia dokonywały się o wiele bliżej nas. Także TARDIS była bardziej realnym doświadczeniem, widzowie czuli jakby rzeczywiście zostali przeniesieni do jej środka. Użycie trójwymiarowego tekstu i 'głębi wnętrz' (zamiast sztampowego 'wyskakiwania na zewnątrz') także było dobrze przygotowane przez reżysera; chociaż trochę szkoda, że żadne tradycyjne efekty nie były wykorzystane na zakończenie (można było zrobić coś więcej z Dalekami).

Odcinek zaczął się naprawdę dobrze (miłym zaskoczeniem był powrót oryginalnej czołówki). Chociaż nie tak go sobie wyobrażałem, Upadek Arkadii prezentował się doskonale, podobnie jak Chwila - Bille Piper zagrała najlepszą rolę w swojej karierze. Smith był w fantastycznej formie, dopełnionej przez występy jego kolegów, Tennanta – którego powrót był więcej niż mile widziany – i Hurta, który naprawdę zaskoczył. Nie tylko był to magnetyzujący występ, Doktor Hurta dostał wiele najlepszych, najszczerszych kwestii w całym odcinku – jednakże moim ulubionym momentem, jeśli chodzi o dialogi, był ten, kiedy trzej Doktorzy przypomnieli swoją obietnicę ('Nigdy okrutnie ani tchórzliwie – nigdy się nie poddawać; nigdy nie odpuszczać'). Klara była w swojej najlepszej formie; dzięki semantycznemu rzemiosłu Moffata uświadomiliśmy sobie też pewne podobieństwa – zarówno śrubokręt, jak i mechanizm wysadzający Londyn w powietrze, który był w posiadaniu Kate, były metaforami większej historii. Wątek Zygonów był sprytnie pomyślany, chociaż bez niego moglibyśmy dostać więcej Wojny Czasu.


Pomimo mojego wielkiego niezadowolenia decyzją Moffata o wskrzeszeniu Gallifrey (i niezależnie od tego, jak widzą to inni, pojawienie się Toma Bakera tylko niepotrzebnie namąciło) i tak uważam 'The Day of the Doctor' za niezmiernie udany odcinek. Był doskonale wyreżyserowany, miał wspaniałą muzykę (użycie przez Golda starej muzyki było strzałem w dziesiątkę, zwłaszcza 'Altering Lives', a nowe utwory były jednymi z jego najlepszych), doskonałe kreacje aktorskie – i, w niektórych przypadkach, świetny scenariusz. Nie mam wielkich nadziei na przyszłość, ale przynajmniej Moffat pokazał, że jest zdolny do konstruowania bardzo poruszających, humorystycznych i głęboko rozrywkowych rzeczy dla telewizji.

Opinia Johna

Steven Moffat, moja odwieczna inspiracja w pisarskim świecie dzięki jego genialnemu opowiadaniu historii i wymyślaniu zwrotów akcji, dokonał kolejnego wyczynu, dając nam idealne podsumowanie 50 lat 'Doctora Who' i początek kolejnego półwiecza. Zrobił to w bardzo sprytny sposób. Nie obrał oczywistej drogi świętowania, jak to się stało w przypadku 'The Five Doctors', gdzie mieliśmy wielkie święto fanów. Zamiast tego przyjął podejście bardziej w stylu 'The Three Doctors', gdzie mieliśmy odwołanie do przeszłości, to znaczy powrót trzech wcieleń Doktora, oraz opowiedzianą nową historię, która jednak zawarła w sobie elementy z przeszłości. Zostało to osiągnięte poprzez ideę przywołania najważniejszego dnia w życiu Doktora: dnia, w którym zabił Władców Czasu.



Pomysł ten doskonale uzupełniło wprowadzenie zapomnianej regeneracji Doktora; regeneracji, o której nikt nie wiedział. Był to Doktor, który walczył w Wojnie Czasu i to on był tym, który użył mistycznej Chwili, by popełnić ludobójstwo, zarówno na Dalekach, jak i na Władcach Czasu. Tym, co mnie zafascynowało, była chłodna decyzja rezygnacji z imienia 'Doktor', by zostać wojownikiem (tak jak to zostało przedstawione w 'The Night of the Doctor').

Doktor Wojny był przykładem, co by się stało, gdyby Doktor upadł, stając się mrocznym bohaterem, który zrobił wszystko, co niezbędne, byle by wygrać. To właśnie zamierzenie było zrealizowane dzięki postaci Doktora Wojny, w którego rolę fantastycznie wcielił się John Hurt. Poetycką częścią historii była Chwila (przyjmująca formę Rose Tyler/Złego Wilka), która pokazała mu jego własną przyszłość, po to by mógł posmakować konsekwencji swojego czynu, gdyby zdecydował się na unicestwienie własnej rasy w celu zaprzestania przelewu krwi. Mroczną częścią historii, która sprawiła, że zacząłem patrzeć na Doktora Wojny z innej perspektywy, był pomysł, że Doktor mógłby nie tylko pozbawić życia Wysoką Radę (tych typowych Władców Czasu pokazywanych w klasycznych odcinkach), ale także niewinnych, to jest kobiety i dzieci. To uczyniło decyzję jeszcze trudniejszą i bardziej okrutną, a nam pozwoliło lepiej zrozumieć, dlaczego Doktor przez cały czas tak bardzo nienawidził tego dnia.


Podoba mi się dobra, wielo-Doktorowa historia i uważam, że Matt Smith i David Tennant byli dla siebie stworzeni. Uzupełniali się dzięki czystemu talentowi, tak w zabawnych, jak i mrocznych scenach. Prawdopodobnie bardziej by mi się podobało, gdybyśmy mieli więcej Doktorów na ekranie, ale jestem zadowolony, że mieliśmy przynajmniej tych dwóch razem, bo było to po prostu zabawne, a o to właśnie chodzi w wielo-Doktorowych historiach. Plus, mieliśmy dodatkowy bonus w postaci nowego Doktora, który tak naprawdę (w oczach Dziesiątego i Jedenastego) jest czarnym charakterem. Ta część fabuły z całą pewnością wypadła bardzo dobrze; pojawiła się po to, by rzucić wyzwanie Doktorowi i sprawić, by zobaczył sam siebie. W rezultacie musiał sobie w końcu przebaczyć.

Zygoni byli, w mojej opinii, raczej rozczarowaniem. Nie dlatego, że zostali źle wykorzystani, wręcz przeciwnie. Było podobnie jak z moim odczuciem odnośnie Wielkiej Inteligencji jako głównego czarnego charakteru w 'The Name of the Doctor'; to się po prostu nie sprawdziło, ponieważ Zygoni nie byli na tyle ikonicznymi postaciami, by poradzić sobie z tak ważną opowieścią. Zygoni jako główni wrogowie na 50-tą rocznicę - wydaje mi się to po prostu dziwne. Jako pomniejsi wrogowie, możliwe, ale nie jako główny przeciwnik. Niemniej jednak, ich pojawienie się było świetnym wznowieniem i pozostało w zgodzie z oryginalnym występem z 1975 roku. Uważam też, że na wiele sposobów jest to bardzo brawurowe i odważne, powiedzieć: 'Zamierzam użyć postaci,których się nie spodziewacie. To styl pisarstwa, do którego dąży Moffat. Lubi, kiedy widzowie muszą zgadywać, jaki będzie jego następny krok. Jeśli spojrzeć na to z tej perspektywy, Zygoni byli dobrym wyborem, ale ja sam wybrałbym raczej bardziej rozpoznawalnych wrogów na taką okazję.


Chociaż Moffat oświadczył, że chce przede wszystkim patrzeć w przyszłość, z całą pewnością wykonał świetną robotę rzucając kilka podkręconych piłek w kierunku przeszłości. Wiele było historycznych motywów w odcinku specjalnym, jak na przykład oryginalna czołówka, wspomnienie Iana Chestertona i Brygadiera, Szkoła Coal Hill, U.N.I.T., szalik Czwartego Doktora i wiele, wiele innych. Punktem kulminacyjnym było pojawienie się Toma Bakera, co moim zdaniem było miłym zwieńczeniem 50-lecia.

Steven Moffat zakończył motyw Wojny Czasu wielkim wybuchem, z małym, sprytnym 'timey-wimey' zwrotem. Jak się okazało Doktor nigdy tak naprawdę nie zakończył wojny zabijając swoją rasę. W rzeczywistości ocalił wszystkich przed unicestwieniem i ukrył z publicznego widoku. Najsprytniejsze było w tym ujęcie wszystkich Doktorów, którzy zjednoczyli siły, by ocalić Gallifrey. To była piękna scena, która przyprawiła mnie o dreszcze. I na dodatek mamy mały wgląd w przyszłość dzięki chwilowemu pojawieniu się Dwunastego Doktora, Petera Capaldi. Doktor uzyskał odkupienie, którego potrzebował. Żył w stracie i smutku przez te wszystkie lata od kiedy serial powrócił w 2005 i w końcu, w 50-tym roku emisji, ostatecznie odnalazł spokój; może wreszcie odłożyć na bok swoją mroczną przeszłość i zacząć od nowa. To był wielki plan Moffata: dać Doktorowi nowy cel podróży. Zadanie odnalezienia dawno utraconego domu – Gallifrey. To z pewnością daje możliwość stworzenia interesującej fabuły w przyszłości.

Wierzę, że 'The Day of the Doctor' perfekcyjnie wykonał swoją pracę uczczenia 50 lat spuścizny serialu i ukształtowania jego kolejnych lat. Dobra robota, Moffat.

sobota, 7 grudnia 2013

Jak powstał The Five(ish) Doctors Reboot?

W sobotę 23 listopada BBC pokazało światu dramatyczny, zabawny i pełen emocji specjalny epizod Doctor Who - tak, The Five(ish) Doctors Reboot z pewnością było gwoździem  programu w rocznicowy weekend.

W opracowanym i wyreżyserowanym przez Petera Davisona krótkim 30-minutowym komediowym odcinku zobaczyć można odtwórcę roli Piątego Doktora oraz jego "wspólników w zbrodni" Colina Bakera i Sylvestra McCoya, próbujących dostać się do rocznicowego odcinka specjalnego przy użyciu wszystkich możliwych środków.


"Wszystko to zaczęło się prawie że przypadkiem" mówi Davison "Na konwencie zadano mi pytanie - 'Czy będziesz w rocznicowym odcinku?' i odpowiedziałem, że jeśli nie, to cholera, zrobię swój własny. Kiedy w mojej głowie narodził się ten pomysł, wciągnęło mnie i doszło do tego, że stało się prawdziwym zadaniem do wykonania. Ale nie dokonałbym tego bez Colina i Sylvestra wkładających w to całe swoje serca."

Tak, Colin Baker może być trochę wkurzony, że nie miał szansy wprowadzić do specjalnego odcinka tego okropnego patchworkowego płaszcza [Płaszcz Szóstego Doktora - przyp. tłum.], ale był więcej niż szczęśliwy mogąc dołączyć do Petera i wraz z nim realizować poboczny projekt.


"Peter wpadł na ten genialny pomysł i byliśmy zadowoleni, mogąc go realizować" mówi odtwórca roli Szóstego Doktora.  "To była naprawdę frajda, a opinie, jakie dostajemy, są fantastyczne"

Colin i Sylv nie byli jedynymi, którzy zapragnęli wskoczyć na pokład Davisona. Rekrutował on do The Five(ish) Doctors Reboot same gwiazdy - wszystkich, od Johna Barrowmana, przez Davida Tennanta do Russela T. Daviesa.

"Paul [McGann] wziął w tym udział... Wszyscy towarzysze... właściwie każdy, kogo zapytaliśmy - z jednym wyjątkiem - powiedział tak, bo wszyscy uważali to za świetny pomysł" mówi świeżo upieczony reżyser.

Może i pasja Petera do tego projektu zaczynała swe życie jako "fanowski filmik", ostatecznie jednak otrzymała błogosławieństwo BBC dzięki Stevenowi Moffatowi, który zresztą gra zadeklarowanego "wroga" w odcinku.


"Wpadłem na Petera na przyjęciu i powiedział mi wtedy, że zamierza zrobić mały, fanowski film o starych Doktorach próbujących dostać się do rocznicowego odcinka. Spytał,  czy byłby to dla mnie problem, gdybym się w nim pojawił" wspomina producent serialu Doctor Who. "Powiedziałem, że dam mu pieniądze i ekipę filmową, a także trochę czasu, bo czemu by nie zrobić tego na poważnie, zrobić tego dla nas? [BBC - przyp. tłum.]"

Kiedy ta swoista parodia została zaakceptowana przez BBC, niektórzy fani pomylili fikcję z rzeczywistością, gdy dostrzegli Davisona, Bakera i McCoya protestujących we wrześniu przed Television Centre.

"Połowa fanów myślała, że naprawdę protestujemy, a druga połowa uznała że to podstęp i że naprawdę będziemy w rocznicowym odcinku, a nasze zachowanie to tylko odwracanie uwagi" śmieje się Davison. "Próbowałem podpowiadać, że jest coś innego, nad czym pracujemy, ale fani nadal myśleli, że jesteśmy w tym odcinku... I w pewien sposób byliśmy!"

Ach tak - końcowe sceny z The Five(ish) Doctors Reboot ujawniają, że nasi trzej bohaterowie dostali się na plan "The Day of the Doctor", zastępując Zygonów - ale czy pod tymi prześcieradłami naprawdę byli oni?


Moffat zaprzecza ("Są rzeczy których nie można zrobić trzem tak bardzo rozpoznawalnym aktorom - a jedną z ich jest to, że nie chowa się żadnego z nich pod prześcieradło na parę godzin!") ale stojący za wszystkim Peter Davison nie chce w to wierzyć.

"Oczywiście, że to byliśmy my pod prześcieradłami" mówi z uśmiechem. "Jak mogłoby być inaczej? Nie zadawajcie takich pytań!"

piątek, 6 grudnia 2013

Co było w pokoju numer 11?

Fani nigdy nie dowiedzieli się, co zobaczył Doctor wchodząc do pokoju nr 11 w The God Complex w szóstym sezonie. Wygląda na to, że jest to jedna z tych tajemnic celowo pozostawionych nierozwiązanymi. Czy jednak mogłaby być ona ujawniona w te święta?

To pytanie zostało postawione Moffatowi podczas Doctor Who Celebration, który odpowiedział następująco: "Oglądajcie. Wrócimy do tego."

Matt Smith dodał: "Szybciej niż myślicie."

Smith podał wcześniej swoją własną teorię: "Sens w tym, że nie wiemy, co możemy tam zobaczyć, ale staramy się być tajemniczy na ten temat... Przypuszczam, że tym, co on zobaczył, było dziesięciu mężczyzn wiszących na dziesięciu szubienicach, ale jedna szubienica była wolna dla jedenastego mężczyzny. Myślę, że zobaczył właśnie to.

środa, 9 października 2013

Doctor Who sezon 8: co już wiemy?

Premiera:
Sierpień 2014

Początek zdjęć:

Styczeń 2014

Główny scenarzysta:

Steven Moffat

Producenci wykonawczy: 

Steven Moffat i Brian Minchin.

Scenariusz: 

Steven Moffat, Jack Lothian, Chris Chibnall, Neil Gaiman, Neil Cross.

Obsada:

Doktor - Peter Capaldi
Clara Oswald - Jenna Coleman
Paul Gillan - ?
Frank Barrow - ?
John Hurt - ?
Julian Bleach - ?
Neve McIntosh – Madame Vastra
Dan Starkey – Strax
Roger Moore - ?

Lista odcinków

(Tytuły niepotwierdzone)

1. In The Beginning 

Długość odcinka: 65 min
Scenariusz: Steven Moffat
Reżyseria: Ben Wheatley

2. New Dublin

Scenariusz: Steven Moffat
Reżyseria: Ben Wheatley

3. No Tricks

Scenariusz: Jack Lothian

4. Mars and Venus

Scenariusz: Steven Moffat

5. The Frozen Earth

Scenariusz: Steven Moffat

6. Count the Shadows

Scenariusz: Neil Gaiman

7. The Doctor and the Demon


8. Serpent's Tongue


9. Phoenixfire

Scenariusz: Chris Chibnall

10. The Omens


11. Into the Void

Scenariusz: Steven Moffat

12. The Infinite Realm

Scenariusz: Steven Moffat

Kosmici i wrogowie

Cybermani
Lodowi wojownicy
Kult Dagara (?)

Steven Moffat o 8 serii:


Doctor Who may not be quite the force it was when it returned with Christopher Eccleston and in its David Tennant heyday in the UK, but has a growing audience in the US on cable channel BBC America. It will not return next year until the autumn, giving it plenty of time to recharge batteries. And what better way to do that than with a new Doctor?

wtorek, 4 czerwca 2013

Garść newsów


Brytyjskie media donoszą, że bukmacherzy mają już swoich faworytów. Są wśród nich Ben Daniels,. Russel Tovey, Rupert Grint, Rory Kinnear oraz Chiwetel Ejiofor. Amerykańskie media wśród swoich kandydatów wymieniają Hugh Laurie'ego, Ruperta Grinta czy Idrisa Elbę.

Radio Times nieoficjalnie informuje, że tożsamość Doktora poznamy już w lipcu. Ich informatorzy potwierdzają, że ta osoba musi być wyjawiona przed sierpniowymi zdjęciami świątecznego odcinka specjalnego, ponieważ podczas prac na planie nie uda się tego utrzymać w tajemnicy. Mówią, że BBC nie wyklucza zatrudnienia po raz pierwszy kobiety do roli Doktora.

Dowiadujemy się, że 8 sezon ma mieć 12 odcinków i będzie emitowany bez przerw. Ma być tak, by widzowie mogli bez problemu przyzwyczaić się do nowej postaci. Zdjęcia rozpoczną się jesienią.

Informatorzy donoszą także, że Steven Moffat ma kontrakt tylko na 8. sezon i spekulują, że może to być jego ostatni rok z serialem. Na razie musimy poczekać na oficjalnie potwierdzenia informacji ze strony BBC.

wtorek, 30 kwietnia 2013

Czy finał sezonu zmieni wszystko?

Steven Moffat, producent wykonawczy serialu opowiada w wywiadach o finale 7 sezonu.



Opowiada, że chcieli w finale pokazać kompletnie nowego potwora, który da widzom sporo emocji. Zdradza, że finał jest pełen niespodzianek i pytań, na które w całej historii serialu nigdy nie odpowiedziano, w tym o największą tajemnicę Doktora.


"Nie udajemy, nie żartujemy, to naprawdę wydarzy się. Odcinek nosi tytuł "The Name of the Doctor" i pokazuje naszego bohatera w bardzo dla niego osobistym konflikcie. Zazwyczaj on ratuje innych ludzi, tym razem to on będzie potrzebować ratunku."

Wyjawia także, że poznamy wielką tajemnicę Clary, która na zawsze zmieni serial. Twierdzi, że jak na razie żadna z teorii na forach internetowych nie jest zgodna z tym, co przygotowali. Razem z Mattem Smithem obiecują, że finał to zaledwie początek hucznych obchodów 50 rocznicy serialu.
Natomiast Jenna Louise Coleman twierdzi, że cały wątek związany z Clarą został w serialu przygotowywany od kilku sezonów. Uważa, że gdzieś w przeszłych odcinkach pojawiały się jego zalążki. Co może powiedzieć o tej tajemnicy?
"Mogę tylko powiedzieć, że Clara nie tylko trzykrotnie poznała Doktora..."

czwartek, 4 kwietnia 2013

50 rocznica serialu Doktor Who - co już wiemy?


Wszystko co aktualnie wiemy o odcinku specjalnym na 50-lecie serialu i o filmie dokumentalnym "An Adventure in Space and Time'

Post zawiera kilka łagodnych spoilerów.

czwartek, 14 lutego 2013

Odcinek specjalny na 50-lecie serialu będzie wyświetlany w 3D


BBC Press Office i oficjalna strona DW ogłosiły, że odcinek specjalny na 50-lecie serialu będzie wyświetlana w 3D.

Moffat skomentował zapowiedź mówiąc: 
"To jest teraz na czasie. Technologia wreszcie dogoniła Doctora Who, telewizory są teraz większe od wewnątrz. To będzie nowy wymiar przygód Doctora do zwiedzania."

To nie pierwszy raz, gdy Whoniverse dotknął trzech wymiarach. Dimensions in Time także był tego typu produkcją. Jak również pierwszy zwiastun 5 sezonu (który można zobaczyć w HD i 3D tutaj.)

Ta wiadomość została już skrytykowana przez wielu fanów. Niektórzy mówią: "Po co 3D, kiedy prawie żadny dom nie ma telewizorów 3D?". Inni zastanawiali się, dlaczego oni będą wydawać pieniądze na 3D a nie będą starać się go uczynić dłuzszym niż 60 minut. Niektórzy zastanawiają się, czy to będzie prawdziwe 3D, lub po prostu zwykła konwersja 2D do 3D.

środa, 19 grudnia 2012

Nowy stary Doctor Who



Więc patrząc na listę zmian w Boże Narodzenie, co mamy? Nowy Tardis, nowy towarzysz, nowe "zło" i Richard E Grant jako nowy czarny charakter. Co można ewentualnie dodać aby było jeszcze lepiej? Oczywiście nowy theme tune. Nowy theme będzie trzymać się blisko oryginałowi z 1963.

Moffat o nowych zmianach w serialu:

"Not only will we be treated to a ‘new’ TARDIS during The Snowmen (Christmas Day at 5.15pm), but the episode will premiere a revamped theme tune and opening title sequence.We can’t give too much away about the new-look titles except to say they are wonderfully dramatic and striking, with a couple of unexpected touches. In short, they’re a perfect way to welcome back the Doctor!And fans of the famous Doctor Who theme tune needn’t worry… This new arrangement remains true to the original, written by Ron Grainer back in 1963, but on Christmas Day you’ll hear it as it’s never sounded before. This latest version is more thrilling and powerful but retains that slightly scary quality that remains stirring no matter how many times you catch it.To enjoy the revamped theme tune and opening title sequence, make sure you’re watching The Snowmen on BBC One, Christmas Day at 5.15pm."

poniedziałek, 1 października 2012

Kulisy ostatniego odcinka i teaser

Po emisji kluczowego odcinka dla siódmego sezonu "Doktora Who" stacja BBC opublikowała obszerne materiały zza kulis oraz teaser świątecznego odcinka specjalnego.
W odcinku specjalnym, który zostanie wyemitowany w grudniu, poznamy oficjalnie nową towarzyszkę Doktora, w którą wciela się Jenna Louise Coleman.


sobota, 18 sierpnia 2012

"Asylum of the Daleks" - teaser

Stacja BBC opublikowała teaser jednego z odcinków 7 sezonu serialu "Doktor Who", który ma zaplanowaną premierę na 25 sierpnia.

Porwany przez swojego najstarszego wroga, Doktor zostaje zmuszony do podjęcia się misji niemożliwej. Musi udać się do miejsca, do którego boją się wyruszyć nawet Dalekowie - Asylum. Jest to planetarne więzienie, w którym przetrzymywani są najstraszniejszy i najbardziej szaleni z ich gatunku. Doktor i jego towarzysze muszą odnaleźć drogę ucieczki, ale pojawia się zgrzyt w relacji Rory'ego z Amy oraz zbliża się do nich armia szalonych Daleków. Wszystko w rękach Doktora.